Wschód słońca nad wulkanem Bromo na Jawie - widok na dymiący Semeru w tle

Wschód słońca nad Bromo na Jawie – czy warto, mimo tłumów?

Wschód słońca nad wulkanem Bromo należy do tych widoków, które od lat krążą po podróżniczych rankingach i mediach społecznościowych. Zdjęcia z tego miejsca są niemal zawsze podobne: ciemna sylwetka wulkanu, morze mgieł, pierwsze promienie słońca i tłum osób stojących z aparatami skierowanymi w tę samą stronę. Choć unikamy tak mocno zatłoczonych miejsc postanowiliśmy zobaczyć, jak to jest być w centrum i czy można mimo braku „wyłączności” znaleźć w takim miejscu i takim czasie coś dla siebie. Można, choć to wymaga cierpliwości. Wschód słońca nad Bromo to jednak doświadczenie, które warto poznać na własne oczy. Ale od początku…

Jest pięknie. Jest spektakularnie. Jest też tłoczno. I — głośno. Bardzo głośno.

Bromo nie jest miejscem, w którym łatwo o samotne spotkanie z naturą. A już na pewno — nie o wschodzie słońca. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Jawy i jedna z największych atrakcji turystycznych Indonezji. Każdego dnia jeszcze przed świtem w stronę punktów widokowych ruszają podróżnicy i turyści z całego świata. Wszyscy mają ten sam cel — zobaczyć moment, w którym słońce zaczyna oświetlać jeden z najbardziej niezwykłych krajobrazów Azji Południowo-Wschodniej.

I właśnie z tego powodu wschód słońca nad Bromo jest jednym z najgłośniejszych tego typu spektakli na świecie.

Tłum turystów czekających na wschód słońca na punkcie widokowym przy Bromo
Oczekiwanie na wschód słońca na Bromo

Mówisz Jawa myślisz: wulkany. Bromo (trochę instagramowy) symbol Jawy

Wulkan Bromo znajduje się we wschodniej części indonezyjskiej wyspy Jawa, na terenie Parku Narodowego Bromo Tengger Semeru. Jest częścią rozległej kaldery Tengger — ogromnego obniżenia powstałego w wyniku dawnych erupcji wulkanicznych.

Sam Bromo nie należy do najwyższych wulkanów Indonezji. Jego wysokość wynosi około 2329 m n.p.m. Nie imponuje więc rozmiarem tak jak znajdujący się w tym samym regionie Semeru — najwyższy szczyt Jawy. Jego wyjątkowość polega jednak na czymś innym.

Tworzy ją krajobraz, który podziwiać można patrząc na Bromo i jego równie imponujących sąsiadów — wygasły wulkan Batok i wciąż czynny — Semeru.

Morze piasku i wulkany Bromo i Batok w kalderze Tengger
Bromo i Batok – sąsiedzi, których trudno pomylić z czymkolwiek innym

Z punktów widokowych rozciąga się panorama, w której kilka wulkanicznych stożków wyrasta z imponującego morza popiołu i piasku. Ten surowy, niemal księżycowy teren od lat przyciąga fotografów, podróżników i osoby szukające miejsc, które trudno pomylić z jakimkolwiek innym zakątkiem świata.

Wschód słońca nad wulkanem Bromo na Jawie z widokiem na kalderę Tengger
Kaldera Tengger o wschodzie słońca

Pobudka przed świtem i tłoczna droga po widok na wschód słońca nad Bromo

Klasyczny plan zwiedzania Bromo wygląda dość typowo. Pobudka nad ranem, przejazd w kierunku jednego z punktów widokowych, ostatni etap trasy pokonywany pieszo, oczekiwanie na pierwsze promienie słońca, a dla chętnych — późniejszy zjazd w stronę samego wulkanu i trekking, by już w pełnym świetle dnia obejrzeć go z bliska. To właśnie ten moment — wschód słońca nad Bromo — jest celem całej tej wczesnorannej wyprawy.

Ciemna, przedświtowa droga na punkt widokowy przy wulkanie Bromo
Jeszcze ciemno, a już w drodze na górę – tak zaczyna się dzień na Bromo

Warto dodać, że to nie jest jednak wyprawa, podczas której wystarczy wysiąść z samochodu i zrobić zdjęcie. Do popularnych punktów widokowych trzeba dotrzeć pieszo. Droga prowadzi pod górę, często jeszcze w ciemności, a chłodne powietrze skutecznie przypomina, że ta część Jawy o tej porze dnia potrafi zaskoczyć temperaturą.

Terenowy jeep na drodze dojazdowej do punktów widokowych przy Bromo
Standardowy środek transportu w drodze na punkt widokowy przy Bromo

Wiele osób przyjeżdża tu prosto z tropikalnego klimatu wyspy i dopiero na miejscu przekonuje się, że cienka koszulka może nie wystarczyć. Warto więc na okoliczność spotkania z wulkanem zabrać ze sobą dłuższe spodnie i bluzę.

Lokalni sprzedawcy czapek Bromo częstujący turystów ciepłymi nakryciami głowy
Każda minuta spędzona z tymi ludźmi podnosiła wartość sentymentalną przywiezionych pamiątek

Zapomnij o misterium… — wschód słońca nad Bromo

Wschód słońca nad Bromo jest doświadczeniem zbiorowym. W dobrym i niedobrym znaczeniu tego słowa. I jeśli ktoś przyjeżdża tu z wyobrażeniem samotnego poranka wśród wulkanów, może być zaskoczony. Bromo od dawna jest jedną z największych atrakcji Jawy, dlatego jeszcze przed świtem na punktach widokowych pojawiają się setki osób. Wszyscy przyszli po ten sam widok: pierwsze promienie słońca oświetlające kalderę Tengger i charakterystyczne stożki wulkanów.

Tyle że przy takiej liczbie odwiedzających trudno mówić o ciszy i skupieniu.

Zamiast odgłosów natury słychać rozmowy, śmiech, nawoływania, dźwięki telefonów i krótkie instrukcje wydawane osobom ustawiającym się do zdjęć. W praktyce wygląda to mniej więcej tak: ktoś nagrywa relację, ktoś prowadzi rozmowę wideo, ktoś znalazł idealne miejsce i woła resztę swojej ekipy. Tłum napiera na pierwszy rząd osób czekających na brzask. Ludzie wchodzą sobie nawzajem w kadr, popychają się, trącają i przeciskają między innymi, próbując znaleźć najlepsze miejsce do idealnego ujęcia, nierzadko kosztem innych — ich komfortu, ich przestrzeni, a w niektórych momentach nawet poczucia bezpieczeństwa. A wszystko to dzieje się w akompaniamencie wielojęzycznego gwaru.

To właśnie jest oprawa jednego z najbardziej spektakularnych wschodów słońca w całej Indonezji. Czy to trochę smutne? Być może. Ale nie jest zaskakujące. Jawajski wulkan Bromo stał się symbolem podróży po Indonezji i obowiązkowym punktem wielu wypraw po Jawie. Nic dziwnego, że każdego dnia przyciąga setki osób, które chcą zobaczyć ten widok na własne oczy i zabrać ze sobą fotograficzny dowód tego zdarzenia.

Baś i Piotr o wschodzie słońca na tle wulkanów Bromo i Semeru
Chwilę przed wschodem słońca nad Bromo, zanim zrobiło się tłoczno

I myślę sobie, że chyba właśnie tutaj najbardziej widać paradoks współczesnego podróżowania.

Budzący się dzień nad wulkanem Bromo zdecydowanie warto zobaczyć, ale dobrze jest też mieć świadomość, że nie będzie to samotne spotkanie z naturą ani misterium przeżywane w ciszy. To głośny spektakl, który ogląda się razem z setkami innych osób.

Kaldera Tengger w pełnym świetle dnia, w tle dymiący wulkan Semeru
Kilkadziesiąt minut później – ta sama kaldera Bromo, zupełnie inne światło

Magia? Tak. Ale tylko dla cierpliwych

Największym zaskoczeniem w naszym odczuciu jest jednak to, co dzieje się już parę chwil po wschodzie słońca. Gdy pierwsze promienie oblewają kalderę wulkanu, większość turystów zaczyna szybko opuszczać punkt widokowy, choć spektakl wciąż trwa. Tymczasem właśnie wtedy Bromo pokazuje swoje inne, nie mniej fascynujące oblicze — surowe, wyraźne i jeszcze bardziej spektakularne. Z każdą minutą światło wydobywa kolejne szczegóły krajobrazu, mgła powoli odsłania wulkaniczne przestrzenie, a miejsce, które o brzasku było pełne gwaru i ruchu, zaczyna bardzo szybko pustoszeć. W efekcie tego już chwilę po wschodzie pojawia się coś, czego wcześniej tu brakowało — cisza.

Roślina podświetlona porannym słońcem na zboczu w okolicy Bromo
Nawet gałązka potrafi tu zrobić za gwiazdę poranka

Czy warto zobaczyć wschód słońca nad Bromo?

Jeśli ktoś szuka odludnego miejsca i ciszy — Bromo o świcie prawdopodobnie nie spełni tej wizji. To jedna z najpopularniejszych atrakcji Jawy i trzeba liczyć się z tym, że nie będzie się tam samemu.

Z drugiej strony ogromna popularność tego miejsca nie wzięła się znikąd. Widok kaldery Tengger w blasku budzącego się dnia naprawdę robi wrażenie. Surowy krajobraz, wulkany i ogrom przestrzeni sprawiają, że nawet stojąc wśród wielu innych osób, trudno pozostać obojętnym.

Baś i Piotr na tle kaldery Tengger i wulkanu Bromo
My dwoje i Bromo w tle – jeszcze przed zejściem tłumów

Czy zatem wschód słońca w tak obleganym miejscu to strata czasu? Nie. W żadnym wypadku.

To raczej doświadczenie, które pozwala spojrzeć trochę mniej dosłownie na podróżnicze „hity z internetu”. Owszem, najczęściej takie miejsca naprawdę zasługują na swoją popularność, ale warto wiedzieć, że popularność ma swoją cenę.

Dlatego osobom, które przyjeżdżają na Bromo przede wszystkim po krajobraz, a nie tylko po zdjęcie, polecamy jedno: zostańcie chwilę dłużej. Przetrwajcie pierwszy tłum, pierwsze emocje i pierwsze minuty po wschodzie. Kilka chwil później, kiedy część osób zacznie już schodzić, to miejsce zaczyna pokazywać zupełnie inną twarz.

Kobieta patrząca w stronę kaldery Tengger przy wulkanie Bromo
Chwila zadumy, zanim ruszymy dalej
Baś i Piotr razem na szlaku przy wulkanie Bromo
Dziękujemy, że byliście z nami na tym (głośnym) wschodzie słońca

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *