Lizbona — miasto kafelków, fado, schodów i tramwajów

Będąc w Portugalii, nie sposób nie zajrzeć do Lizbony, miasta 7 wzgórz. Różnorodnej, różnobarwnej, tętniącej życiem metropolii kulturowej, utkanej z wielu wpływów i stylów architektonicznych, gdzie wszystkiego jest do syta – kolorów, dźwięków, smaków, zabytków, spokoju.
Choć byliśmy w tym gościnnym i bardzo różnorodnym państwie trochę przeciągiem, wygospodarowaliśmy chwilę, by do niej zajrzeć i tym samym… przepaść z kretesem 😉

Lizbona - miasto kafelków, fado i tramwajów
Lizbona to różnorodna, różnobarwna, tętniąca życiem metropolia utkana z wielu wpływów i stylów architektonicznych


Lizbona – tu mieszka magia

Lizbona to miasto stromych schodów wiodących na wyższy poziom (także zachwytu), wąskich uliczek, w których aż chce się człowiek zagubić, oryginalnych drzwi przypominających te do Narnii, i miradouros, czyli punktów widokowych ukazujących wspaniałą panoramę miasta, widok na rzekę Tag lub na ocean. To smaczne pastele i historie opowiadane na błękitnych płytkach ceramicznych — zwanych azulejos, których korzenie sięgają świata arabskiego. To Maurowie całe wieki temu przynieśli na Półwysep Iberyjski nie tylko przyprawy, naukę i architekturę, ale też sztukę glazurowanych, geometrycznych zdobień oraz słowo al-zulayj, oznaczające „gładki, lśniący kamień”.

Magiczna atmosfera Lizbony
Lizbona to wspaniałe glazurowane, geometryczne kafle, które wraz ze słowem al-zulayj („gładki, lśniący kamień”) pojawiły się w Europie dzięki Maurom


Azulejos, czyli dawno temu, w Mauretanii

Portugalczycy przejęli tę sztukę niejako z drugiej ręki — głównie za sprawą ceramiki tworzonej w hiszpańskich warsztatach w Andaluzji, gdzie azulejos rozwijały się przez stulecia. Gdy trafiły do Portugalii, zaczęły żyć własnym życiem. Wpływy włoskie dodały im perspektywy, scen figuratywnych i bardziej malarskiego charakteru, a późniejsze inspiracje holenderskie przyniosły znane dziś błękitno-białe motywy, które stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Lizbony.

Azulejos - tradycyjne portugalskie kafelki inspirowane Maurami
Sztuka opowiadania historii na kaflach dotarła do Portugalii niejako z drugiej ręki, czyli z warsztatów Andaluzji

I tak Lizbona zaczęła opowiadać własne historie na skupione na ceramicznych kwadratowych płytkach: o miłości, o morzu, o zwykłym codziennym życiu. Każda fasada, każdy narożnik ulicy, każdy zaułek kryje w sobie małą opowieść, którą warto dostrzec, jeśli tylko zwolnimy tempo. A w Lizbonie nie należy się spieszyć. Zresztą – jeśli odwiedza się ją, by ją odkryć – spieszyć się nawet nie wypada. 😉

Kolorowe azulejos na fasadach w Lizbonie
Lizbona łączy piękno z tragiczną historią. W roku 1755 miasto nawiedziło trzęsienie ziemi, które zniszczyło jego część


Lizbona to kafelki

Dzisiejsza Lizbona przywodzi na myśl miasto w pełni wysycone pięknem. To jednak tylko jedna strona medalu. Lizbona nosi w sobie ślady nie tylko artystyczne, ale też dramatyczne. W 1755 roku stolice nawiedziło trzęsienie ziemi, które zniszczyło ogromną część miasta, zmieniając je nie do poznania. Dzieła zniszczenia dopełniły potężne fale tsunami i pożary, które nadeszły wkrótce po wstrząsach, niszcząc centrum miasta.

Kafelkowe fasady budynków w Lizbonie
Azulejos to nie tylko dekoracja – chronią też budynki przed wilgocią i słońcem

Ale Portugalia odbudowała je z niesamowitą starannością, nie rezygnując przy tym z kulturowego dziedzictwa zaczerpniętego ze świata arabskiego. Azulejos nie tylko pozostały w mieście. Stały się również zarówno ozdobą, jak i praktycznym materiałem chroniącym budynki przed wilgocią i słońcem. Dzięki takiemu podejściu dziś płytki zdobią na równi – pałace, kościoły, kamienice, windy, ulice, dworce i przystanki.

Wzory na kafelkach azulejos w Lizbonie
Lizbona. Ceramiczne płytki zdobią na równi — kościoły, kamienice, windy, ulice, dworce i przystanki


Lizbona to tramwaje

Nie tylko kafelki i babeczki z Belem, lecz także tramwaje. To kolejny znak rozpoznawczy tego miasta. I to – wciąż „czynny zawodowo”, mimo że pochodzi z XIX wieku.
Lizbońskie tramwaje nie są jedynie ozdobą. Nie są też muzealnym rekwizytem, choć utrzymane w stylu retro. One naprawdę wciąż jeżdżą i wożą pasażerów. I robią to nieprzerwanie od XIX wieku. Jedyna różnica polega na tym, że dwa wieki temu ciągnięte były przez konie, a dziś zwierzęta zastąpiła elektryczność.
Lizbońskie tramwaje zwane „Remodelado”, które zobaczyć można na słynnej linii 28, pochodzą z lat trzydziestych ubiegłego wieku.

Żółty tramwaj na wąskich uliczkach Lizbony
Tramwaje to kolejny znak rozpoznawczy Lizbony. Wśród turystów dużą popularnością cieszy się kultowa linia 28.

Mają więc prawie sto lat, drewniane wnętrza, metalowe dzwonki i – klimatycznie skrzypią na zakrętach.
W kwestii żółtych tramwajów zwykło się mówić, że to wąskie uliczki Alfamy dyktują tu warunki. I to szczera prawda. Nowoczesne, szerokie tramwaje zwyczajnie by się tu nie zmieściły. Dlatego tu wciąż jeżdżą te stare. Jedyne, które potrafią z wdziękiem wziąć zakręt między praniem suszącym się nad głową a schodami prowadzącymi w górę miasta.

Zabytkowy tramwaj linii 28 w Lizbonie
Uliczki Lizbony. Trasa tramwajowa wiodąca obok Sé de Lisboa (katedra Najświętszej Marii Panny).

Czy łatwo „się przejechać” kultową linią 28? Nie. Niestety. No chyba, że ma się dużo cierpliwości. Z czasem zyskała ona taką sławę, że do tego, by wsiąść do żółtego tramwaju z dzwoneczkiem i zrobić nim pętlę najpiękniejszymi ulicami Lizbony – ustawiają się długie kolejki. Czasem takie, że mieszkańcy miasta przewracają oczami i idą prosto na autobus. Jeśli więc nie chce się spędzić kilku godzin w kolejce, można wybrać linię 25 albo 18. Co prawda są mniej instagramowe, za to łatwiej dostępne. I nie trzeba stać wielu godzin w kolejce, by się nimi przejechać.

Tramwaj przejeżdżający przez Alfamę w Lizbonie
Lizbońskie tramwaje wciąż jeżdżą przez Alfamę — mniej znane linie, mniej kolejek.

Lizbona to schody

Tych nazwanych schodowych ciągów pnących się w górę jest w mieście ponad 60. Najsłynniejsze to Escadinhas de São Cristóvão i Escadinhas da Bica.
Schody, malownicze, fotogeniczne i bardzo użyteczne, są częścią miejskiej infrastruktury, nierzadko – bardzo historyczną. Są też praktycznym rozwiązaniem szybkiego przemieszczania się po mieście. A zważywszy na to, że teren jest wyjątkowo pofałdowany – mocno skracają drogę.

Strome schody w dzielnicy Alfama w Lizbonie
Strome schody Alfamy — malownicze, fotogeniczne i bardzo użyteczne.

Lizbońskie schody stanowią też kontynuację szlaków turystycznych. Przy czym, niektóre są tak strome, że posiadają poręcze. Co ciekawe, tutejsze schody mają również adresy. Ba, wiele mieszkań w Lizbonie mieści się tuż przy schodach.
Schody to nieodłączny element Lizbony. Te najpiękniejsze naszym zdaniem znajdują się w Alfamie, historycznej części miasta, stojącej na stabilnej skale. Ten fakt jest nie bez znaczenia.

Kręte uliczki i schody Lizbony
Tutejsze schody mają również adresy. Ba, wiele mieszkań w Lizbonie mieści się tuż przy schodach

Dlaczego? Ponieważ dzięki takiemu umiejscowieniu nie dosięgnęły Alfamy tragiczne skutki trzęsienia ziemi i tsunami, jakie nawiedziły Lizbonę w roku 1755, obracając w gruz jej znaczną część. Alfama ocalała i cieszy oko perełkami architektonicznymi.

Wspinaczka po schodach lizbońskich zaułków
Lizbona to (także) schody. Strome, malownicze, prowadzące na wyższe partie miasta


Lizbona to całokształt…

To nie tylko tramwaje, pastele, kafelki czy schody.
To brak pośpiechu, kawa i pastel de nata lub ten z Belem w małej kafejce. To snucie się ukwieconymi uliczkami, a także liczenie żółtych tramwajów. To strome schody prowadzące do kolejnych magicznych zaułków rozbrzmiewających fado i jazzem, granym przez ulicznych muzyków, oraz ławki w punktach widokowych (miradouros) z widokiem na panoramę miasta.

Panorama Lizbony - miasto wzgórz i kolorów
Lizbona. Panorama miasta.


Lizbona jesienią? Oczywiście!

Odwiedziliśmy Lizbonę w pierwszej połowie listopada. Było ciepło. Światło podkreślało kolory kafli. W powietrzu nie czuć było tak zaawansowanej jesieni. Wręcz przeciwnie – drzewa kwitły, od oceanu wiał lekki wiatr. Niebo było niemożliwie wprost błękitne. Puls miasta tętnił dźwiękiem tramwajowych dzwonków, jazzem i biciem dzwonów rozbrzmiewających zwłaszcza w południe, przypominając o Angelus, modlitwie odmawianej na wzór naszej modlitwy Anioł Pański, m.in. w południe.

Lizbona jesienią - inna, spokojniejsza strona miasta
Jesienna Lizbona zachwyca kolorami i temperaturą

Co tu dużo mówić… zakochaliśmy się w Lizbonie. W schodach, w kafelkach, w tramwajach, w słońcu i w ciszy pomiędzy nimi. „Stara” Lizbona przypomniała nam, że czasem wystarczy zwolnić, odłożyć telefon, wyłączyć GPS i po prostu iść przed siebie, bez planu atrakcji do odhaczenia. Tu nie ma potrzeby się go trzymać. Wszystko, co wspaniałe, samo znajduje swoich odbiorców.

Jesienny klimat na ulicach Lizbony
Czy warto „zgubić” się wśród wąskich uliczek Lizbony? Zdecydowanie tak


Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *