Tam, gdzie pieprz rośnie? Byliśmy tam! I było extra

Czy wiedzieliście, że jedne z najlepszych ziarenek pieprzu pochodzą z Kambodży?
Rosną one na długich gałązkach oplecionych wokół specjalnych słupków. Całość przypomina winnicę – choć tu owocem pracy nie są winogrona, a ziarenka pieprzu.

Kobieta w czapce z daszkiem stoi wśród wysokich krzewów pieprzu na plantacji w Kampocie
Na plantacji pieprzu

Gdzie dokładnie podziwiać można cały proces wytwarzania już gotowego do konsumpcji pieprzu? W Kampocie, który słynie z najlepszych plantacji, wśród których największą sławę zyskała największa z nich – La Plantation. My jednak odwiedziliśmy zupełnie inne miejsce. Małą ekologiczną plantację rodzinną, Bo Tree Farm, która w rodzinie plantatorów jest od wielu lat…

Widok z siodełka skutera na pustą asfaltową drogę prowadzącą do plantacji pieprzu Bo Tree
W drodze do rodzinnej plantacji pieprzu Bo Tree

Jak to się stało, że pieprz z Kampotu jako pierwszy kambodżański produkt trafił do unijnego rejestru chronionych oznaczeń geograficznych PGI — i jako pierwszy pieprz na świecie w ogóle — a według wielu znawców, pasjonatów i koneserów to najlepszy pieprz na świecie? Trudno o jednoznaczną odpowiedź, bo na ten niewątpliwy sukces składa się wiele rzeczy. Na przykład fakt, że Kampot pepper (pieprz z Kambodży) uprawiany jest ręcznie i organicznie, i to – bez pestycydów. Zresztą nie tylko z dobrej woli plantatorów: specyfikacja PGI wprost zakazuje nawozów sztucznych i środków ochrony roślin.

Kobieta w czapce przy drewnianej tablicy z napisem Bo Tree Pepper Farm w Kampocie
Chwilę przed wejściem na plantację

Nie bez znaczenia jest również specyficzne miejsce, swoją złożoną nutę smakową i zapachową kampocki pieprz zawdzięcza unikatowej mieszance specyficznego mikroklimatu (na który wpływ ma wilgoć znad oceanu) oraz wapienno-ilastej glebie występującej w tym rejonie świata.

Baś i Piotr na selfie przed wejściem na rodzinną plantację pieprzu Bo Tree w Kambodży
Bo Tree: idziemy zobaczyć, jak rośnie pieprz

A wszystko zaczęło się w czasach kolonialnych, od Francuzów…

…i ich obserwacji, że khmerska ziemia w okolicy prowincji Kampot idealnie nadaje się do uprawy pieprzu. Obserwację tę wprowadzili w czyn i niedługo później pieprz z Kampotu zaczął pojawiać się na paryskich stołach, jako luksusowa przyprawa do dań i deserów. Niestety, czarna karta historii Kambodży – reżim Pol Pota i Czerwonych Khmerów w latach 70. – nie oszczędził nawet plantacji. Zniszczono je tak samo, jak szkoły, szpitale, świątynie i biblioteki. O ludobójstwie w Kambodży i o wpływie czasów rządów Czerwonych Khmerów na jej dzisiejszy kształt, zwłaszcza mentalny, napiszemy w oddzielnym artykule. Tutaj skupimy się na pieprzu i jego atutach.

Tablica „1870s Intensive Pepper Production, French Plantation” wśród drzew na plantacji Bo Tree
Plantacja Bo Tree, wygląda jak spory ogród. Prócz pieprzu rosną tu też typowe dla regionu drzewa owocowe, w tym – durian.

Kampot pepper – reaktywacja

Pieprz – komercyjnie, znów zaczął rosnąć w Kampocie dopiero początkiem XXI wieku. Wszystko to dzięki wizji „małych” rolników i ich ciężkiej pracy. Jak ciężkiej i znojnej? Mogliśmy zobaczyć na własne oczy.

Trzy pracownice w siatkach na włosy ręcznie sortują ziarna pieprzu przy wspólnym stole
Praca z kampockim pieprzem to prawdziwy hand made work.

Odwiedzając farmę Bo Tree mieliśmy wyjątkową możliwość przyjrzenia się (dosłownie) pracy przy poszczególnych etapach produkcji pieprzu, a także – degustacji każdej jego uprawianej tu odmiany. Bo warto wiedzieć, że w Kampocie uprawia się kilka odmian pieprzu, a mianowicie:

Czarny – to pieprz najbardziej klasyczny i znany, oraz – najczęściej stosowany we wszystkich kuchniach.

Dłoń w rękawiczce przebiera czarne ziarna pieprzu z Kampotu na metalowej tacy
Pieprz z Kampotu słynie z jakości. Jakość to nie tylko smak, to też rozmiar. W świat idą tylko ziarenka, których średnica wynosi minimum 4mm. By to sprawdzić – do rąk trzeba wziąć każde ziarenko.

Czerwony – to pieprz z wyczuwalną subtelną owocową nutą. Jest lekko pikantny, stosowany także do deserów. Wytwarza się go z zupełnie dojrzałych ziaren.

Czerwony pieprz z Kampotu suszy się rozsypany na metalowych stelażach
Suszenie pieprzu czerwonego. To najbardziej kapryśna odmiana. Ziarna szybko dojrzewają i łatwo przegapić moment, w którym są w optymalnej formie, idealnej do zbioru.

Biały – powstaje z czerwonych ziaren w procesie moczenia i pozbawiania łupinki. Taki zabieg czyni z białego pieprzu najdelikatniejszy ze wszystkich odmian tej przyprawy. Ma łagodny, odrobinę ziemisty smak, przez co idealnie uzupełnia dania mięsne.

Kiście ziaren pieprzu dojrzewające na gałązce krzewu Piper nigrum
Biały pieprz? Wystarczy leżakowanie w źródlanej wodzie i zdjęcie skórki, by ukazał się biały środek.

Zielony – to pieprz najmłodszy, ma jeszcze miękkie ziarenka i często podawany jest do spożycia po wcześniejszym zamarynowaniu go w occie lub w solance.

Półki sklepiku na plantacji z opakowaniami pieprzu z Kampotu na sprzedaż
Sklepik, na terenie plantacji. To tu można nabyć pieprz z Kampotu. Wielu turystów odwiedza to miejsce tylko ze względu na ten punkt.

Uprawa pieprzu w praktyce

Pieprz hand made? Tak! Tu wszystko robi się ręcznie. Po przyjeździe na farmę zostaliśmy zaproszeni do jej zwiedzenia. Wraz z miłą przewodniczką zaglądaliśmy do każdego pomieszczenia związanego z produkcją, widzieliśmy, gdzie rośnie, gdzie i jak się go zbiera, i gdzie suszy, a także – co najciekawsze – jak się go sortuje.

Dłonie pracownicy przesypują wysortowane ziarna pieprzu do plastikowego pojemnika
Ręcznie sadzony. Ręcznie zbierany. Suszony i segregowany. Proszę Państwa, tak rodzi się legenda jakości.

Można powiedzieć, że w przypadku Kampot pepper sprawdzane jest każde ziarenko. I to prawda. Każde ziarenko pieprzu z Kampotu segregowane jest manualnie. Co to oznacza? Kilka osób siedzących przy jednym stole i biorących w rękę każde ziarenko. Po sprawdzeniu, czy jego średnica nie jest mniejsza niż 4 mm, wyselekcjonowane ziarna trafiają do kolejnego etapu produkcji, który zależy od przeznaczenia.

Jedna roślina, wiele smaków i… kolorów

Jak się dowiedzieliśmy podczas degustacji wszystkich dostępnych tu rodzajów ziarenek, bazą wszystkich rodzajów pieprzu kampockiego jest Piper nigrum – czyli pieprzowiec czarny.

Jego kolory i smaki zależą od etapu produkcji, na jakim kończy się jego uprawę. I tak: pieprz czarny to jagody prawie że dojrzałe. Kiedy wiadomo, że to „już”? Gdy owoce są jeszcze zielone, ale już pełne.

Kobieta w czapce ogląda pnącze pieprzu w zadaszonej części plantacji w upalny dzień
W dniu, w którym odwiedziliśmy plantację na zewnątrz panował 34-stopniowy upał. Pod zadaszoną częścią, gdzie rósł pieprz, było jeszcze cieplej i bardzo duszno. W takich warunkach pracują rolnicy uprawiający tę przyprawę.

Zbiera się je ręcznie i suszy. Wprost na słońcu, którego w Kambodży nie brakuje, aż do czasu, gdy ziarenka pomarszczą się i sczernieją. Tak, tak, teraz jasne staje się, skąd powiedzonko: wyschnięty na pieprz.

Czerwony kosz pełen ziaren pieprzu i biały pojemnik do odmierzania porcji
Kampot pepper, najlepszy pieprz na świecie powstaje właśnie tak.

Pieprz czerwony zbierany jest, gdy jest czerwony – czyli zielone ziarenka pozostają na krzewach do czasu, aż zrobią się czerwone. To trudny do wyprodukowania rodzaj, bo trzeba wyczuć właściwy moment zbioru. Pieprz nie może być „jeszcze zielony”, czyli niedojrzały, a nie może być przejrzały. Tu trzeba doświadczenia i błyskawicznego działania.

Rzędy słupków oplecionych pnączami pieprzu pod niebieską siatką cieniującą
Tak rośnie pieprz

Pieprz czerwony, tak jak czarny, zbiera się ręcznie i suszy. Pod wpływem słońca kurczy się, nie tracąc koloru.

Malowana grafika z motywem pieprzu na ścianie budynku gospodarczego plantacji Bo Tree
Grafika na jednym z budynków gospodarczych. Motywem głównym jest oczywiście pieprz

Kolor czerwony to także sygnał do zbioru, gdy chcemy osiągnąć pieprz biały i zielony. Ten pierwszy po zbiorze moczy się w wodzie do czasu, aż straci on swoją skórkę i odkryje się środek (w kolorze zbliżonym do bieli). Ten ostatni – zielony – marynuje się w solance albo occie, które to zmieniają kolor ziarenek na zielone.

Mężczyzna w czapce ogląda z bliska pnącze pieprzu rosnące na plantacji w Kampocie
Zwiedzanie plantacji jest darmowe. Mile widziany jest natomiast zakup pieprzu po degustacji

Kolor to nie wszystko

Mieliśmy wielką frajdę, mogąc spróbować każdego z tych rodzajów pieprzu. Ja szczególną, gdy prosząc o cukier do herbatki, którą spłukiwało się smak poszczególnych ziaren, otrzymałam zamiast cukru sproszkowany pieprz czerwony (tak, tak, to ten używany do deserów). Wrażenia? Bezcenne.

Dłoń z ziarnami pieprzu obok filiżanki herbaty podawanej podczas degustacji
Degustacja pieprzu i słynna słodzona pieprzem herbatka

Degustacja kampockiego pieprzu to niemal rytuał

Po zwiedzeniu całej plantacji zostaliśmy zaproszeni na specjalną werandę, gdzie z jednej strony znajdowały się stoiska z każdym gatunkiem pieprzu (można było go kupić po degustacji, wybierając ten najlepszy dla siebie), a z drugiej długi stół i krzesła, na których usiedliśmy, czekając na to, co będzie dalej. Najpierw jednak zostaliśmy poproszeni o umycie rąk, tak jak i inni uczestnicy degustacji, czyli dwie pary z Francji.

Zwiedzający dezynfekuje dłonie przed wejściem do części degustacyjnej plantacji
Przed wejściem do części, gdzie odbywała się degustacja, każdy zwiedzający został poproszony o umycie rąk.

Degustacja pieprzu polegała na tym, że każdy jego rodzaj był jeszcze raz omawiany, po czym prowadząca prelekcję mieliła go wprost na dłoń każdego z nas, zachęcając do poznania smaku.

Mężczyzna wącha świeżo zmielony pieprz nasypany na własną dłoń podczas degustacji
Nasze typy to pieprz biały i czerwony

Po każdym kolorze następowało przepłukiwanie ust herbatką i na dłoni lądował kolejny rodzaj.

Zielone kiście pieprzu na gałązce – tam, gdzie pieprz rośnie, zaczyna się cała historia
Tam, gdzie pieprz rośnie…

Pieprz to pieprz – pomyśli ktoś niecierpliwie… Cóż, myśleliśmy podobnie. Tymczasem każdy kolor to gama smaków – jak wino. Nie bez kozery nazywany jest czarnym złotem Kambodży. Nas urzekły szczególnie dwa jego typy. Piotra – biały, łagodny i delikatny. Mnie – czerwony, tak, tak, protip ze słodzeniem herbaty pieprzem totalnie przekonał, zwłaszcza że tak wzbogacona zyskała wyjątkowy i niepowtarzalny smak.

Drewniane tabliczki na plantacji Bo Tree z informacją o rocznej produkcji pieprzu
A wszystko zaczęło się w czasach kolonialnych. Francuzi jako pierwsi wyprodukowali i wprowadzili na rynek kampot pepper jako produkt luksusowy – unikatowej jakości.

Skąd się wzięło powiedzenie „gdzie pieprz rośnie”?

Skoro już tu jesteśmy – warto wiedzieć, że powiedzenie „gdzie pieprz rośnie” nie jest już młode, a wiąże się z ogólną wiedzą, że rośnie bardzo daleko, jak najdalej. Podobno w średniowieczu płacono za niego czystym złotem, bo sprowadzany był z „dalekich krain”. My akurat dotarliśmy tam, gdzie pieprz rośnie naprawdę.

Chętnie znów uciekniemy tam, gdzie pieprz rośnie!

Czy było warto zajrzeć na tę maleńką plantację? Warto! I to bez dwóch zdań.

Byliśmy tam, gdzie pieprz rośnie. I jeśli tylko będzie okazja – wrócimy. Choćby po zapas białego do naszych ulubionych zup-kremów i czerwonego do herbaty.

Baś i Piotr przy tabliczce z napisem Piper Nigrum wśród słupków z pnączami pieprzu
Plantacja Pieprzu. Kampot

Co warto wiedzieć, planując odwiedzenie małej plantacji Bo Tree?

…że to nie będzie zmarnowany czas, gdy odrobinę się człowiek przygotuje.
Warto więc

– zabrać coś do picia (zanim dostaniecie herbatkę, czeka Was zwiedzanie plantacji)

– a także coś do okrycia ramion i głowy (choć w kwestii nakrycia głowy można tu wypożyczyć kapelusz):

Grupa zwiedzających w słomkowych kapeluszach idzie polną drogą przez teren plantacji
Jeśli nie masz z sobą nakrycia głowy, gospodarze pożyczą Ci kapelusz.

– i krem z filtrem! Koniecznie. Chyba że chcecie wrócić z tej wycieczki wyschnięci na pieprz 😉
– oraz trochę gotówki lub kartę. Przyda się, gdy zdecydujecie się na zakup kampockiego pieprzu, który oferują plantatorzy.

Zadaszona weranda plantacji, gdzie odbywa się sprzedaż i degustacja pieprzu z Kampotu
Weranda / patio, to tu można kupić pieprz z Kampotu w cenach lepszych niż w sklepach detalicznych

Ceny na plantacji różnią się od tych, jakie za te same produkty trzeba zapłacić w sklepie i tak (ceny z 2025 r.):

Czarny pieprz Kampot: to około 15 USD/kg
Czerwony pieprz Kampot: około 20 USD/kg
Biały pieprz Kampot: około 24 USD/kg
Zielony pieprz (świeży, w zalewie) – ok. 5–8 USD za słoiczek 100–150 g

Otwarta dłoń z kilkoma ziarnami czerwonego pieprzu z Kampotu podczas degustacji
Pieprz czerwony – degustacja

To ceny za kilogram, ale pieprz konfekcjonowany jest również w małych, bardziej dyskretnych paczuszkach po kilkadziesiąt gram każda.
I info dla równowagi budżetowej – wstęp na plantację jest darmowy.

Z taką wiedzą pozostaje zatankować skuter, wbić adres w GPS i ruszyć tam, gdzie pieprz rośnie.

Słupki oplecione pnączami pieprzu i tabliczka Piper Nigrum – tam, gdzie pieprz rośnie naprawdę
Czy warto pojechać tam, gdzie pieprz rośnie? Warto! I zdecydowanie warto tam wrócić.

O nowych artykułach informujemy w naszym Newsletterze. Zapraszamy do zapisania się. Link na dole strony.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *